no skurwysynie, było powiedzieć, że pies ci się cieli. no skurwysynie, dlaczego masz zapisaną moją mamę w telefonie iza? no skurwysynie, powiedz który to pies, to ja go pogrzebię. może wtedy się dowiem, gdzie jest pies pogrzebany. ach, zapomniałam, to było objawienie pańskie, tak jak u murzyna. <3
nikt nie ukradł moich organów, nie napadł mnie, przeżyłam.
usłyszałam dziś 4324 razy: "Wy macie chore głowy"... z tej właśnie racji postanowiłam opisać rzeczy nie do opisania. zdementujmy to, że jestem generalnie człowiekiem nie żywym, śpiącym i skacowanym. zdementujmy. rzeczy nie do opisania są oporowo ważne. no dobrze - są kurewsko ważne. słowo na dziś to: kurewsko. kurewsko, ponieważ kurewskie życie, lecz don't worry. pięknie jest od piękna, lecz kurestwo w moim mniemaniu wcale nie pochodzi od kurw.
a może mus, który wstąpił we mnie, by to wszystko napisać stworzył jaś swoimi słowami przed godziną 04:00: "nie kurwa, nie będziesz tego robić". dziękuję, podziałało.
nata, myślałam wczoraj, że mamy peszka. myślałam, że peszkiem było spóźnienie się na autobus i rozładowanie tych wszystkich kurewskich sprzętów, jakie posiadałyśmy, lecz teraz wiem, że to było najlepsze, co mogło nam się przytrafić.
jednak nie będę zaczynać od jasia, ani od chorych głów. powinnam zacząć od telefonu wiki, który mnie zmotywował do ruszenia tyłka.
myślałam, że nic mnie w życiu nie zadziwi... a jednak. KUREWSKIE ŻYCIE.
dobrze, zacznijmy tę serię fortunnych zdarzeń.
1. człowiek od czekolady. nie mam ochoty go nazywać. podoba mi się to, że był moim człowiekiem od czekolady. generalnie mężczyzna w średnim wieku, wykonujący setki telefonów - milioner (nie wie, co począć z pieniędzmi). myślę, że podobnie jak my nie ogarnął, że niektóre pociągi po prostu nie ciułają w soboty szczęśliwie. dlatego też po pewnym czasie stał się jedną z najbliższych osób memu sercu, zaraz po nacie w przedziale kolejowym. mógłby być moim bratem niedźwiedziem, tak uważam.
2. braszak. postanowiłam posiedzieć sobie z braszakiem na blaszaku, no bo w sumie czemu by nie. żałuję, że nie widziałam jego czajenia. "jesteście ładne, macie jakieś plany na dziś?" i błagania o pokazanie jak się podrywa dziewczyny, gdyż biedny nie wie. poza tym: damian, idealne imię dla kogoś takiego. z faktu Twojego opuszczenia postanowiłam zapalić. "palenie widać", w porządku.
3. i tu zaczyna się moje przerażenie, lecz zaczyna się ono bardzo powoli i wciąż nie może nadziwić się, że wzrasta. nawet nie widziałam twojej twarzy. myślę, że była kurewska, bynajmniej starczył mi twój śmiech. śmiech, który mnie przerażał. generalnie, gdybym miała cię w domu, trzymałabym cię w lochach. zrobiłabym dla ciebie specjalnie pomieszczenie. bez klamek i okien. mógłbyś się tam śmiać do woli. na końcu i tak bym cię zabiła. zagryzła kurwa.
4. przerażenie i obrzydzenie zawitało w moim sercu, gdy do pociągu weszła... kobieta? czy może wszedł mężczyzna? to było obrzydliwe. o b r z y d l i w e. rozkminiając, czy ma kobiece nogi, czy te łydy jednak należą do mężczyzny zatraciłam się w jej okropności. może faktycznie, to te męskie rysy twarzy, ale... JEZU, TRANSWESTYTA! na pewno nazywał/a się miriam. chociaż co najdziwniejsze... nawet nie można powiedzieć, że był/była brzydka. po prostu było w tym człowieku coś odrażającego, mega.
5. i w tym momencie mam mdłości. lubię nazywać ich peweksem i jego dziunią, choć peweks się nie umywa. tak obrzydliwych ludzi nie widziałam chyba nigdy. włoch, który mówił po urugwajsku i jego stara. "moja stara, usiądź do mnie na kolana". o jaaaa jeeeeeebieeeeee. padłam w danym momencie w atak śmiechu. nata przerażona sytuacją zaczęła mówić: boże ola, ta twoja alergia, dobrze, że wzięłam proszki". obydwie panicznie bałyśmy się napadnięcia przez owych ludzi. mężczyzna ten miał tak wielki - ciążowy, owłosiony brzuch, zwątpienie. jego stara, tudzież "żonka", tzw. kurestwo pospolite. najbardziej podobała mi się dziura na pięcie. muszę zakupić sobie tak dziwkarskie rajstopy. kurewskie życie. kurewskie. nie wspomnę o odorze, który zagościł w mojej przegrodzie nosowej podczas przemieszczania owych państwa... nie chcę tego pamiętać.O BOŻ, zapomniałem - jego buty do pływania! mamooo, jego kurwa buty do chodzenia po wodzie! tępe dzidy.
6. legionista. uważam, że ułomne z niego stworzenie. nie wiem, co miał na głowie, lecz nie mogłam powstrzymać śmiechu, nie potrafiłam. ci ludzie walili w moją banię kurwa. szal miał gustowny, nie powiem, chciałabym też taki mieć. siedział sobie grzecznie robiąc przyczajkę. myślę, że byłyśmy ładne nata. tzn. jesteśmy. niestety, bądź stety to ostatni dziwny człowiek w kanarówce.
w kanarówce zaczęła się nasza przygoda z jebanymi sępami.
7. daffa i krzysia zamieszczę w jednej kategorii, bo w sumie są jedną kategorią. kategoria ludzi pijanych i bezpośrednich, ponieważ bezpośredniość nie pozwala na niedomówienia. dlatego też miałyśmy zadanie bojowe: namówić daffa na imprezę. wtedy stwierdziłam, że nic mnie już nie zdziwi owego dnia. nie udało nam się, za to usłyszałyśmy całą historię życia, wraz z ich muzycznym życiem. daff, basisto. patrzę tak trochę the.orgasm.band, oł jee. cóż, tak również bywa.
8. teraz coś miłego. nie wiem jakbym nazwała tego skurwysyna, ale był kurewsko normalnym skurwysynem z tumiwisizmem i kasą. tak jak my postanowił wysiąść na trawiastej. myślę, że chciał nas zabrać ze sobą w tej taksówce, jednakże... uciekłyśmy zbyt szybko. podjarałam się i tęsknię.
o ludziach i sytuacjach na vixie wolę nie opowiadać. było fantastycznie, a to najważniejsze.
a teraz "jebane sępy". pomijając zarobienie na bilecie pociągowym x złotych... człowiek ułomny, ze swoim kurewskim sprzętem postanowił zgubić pięć złotych. ja spojrzałam, nata spojrzała... wiadomo, co pomyślałyśmy, więc czekamy aż ten człowiek wyjdzie... nata przyczaja, pięć złotych do kieszeni. aż się drzwi pozamykały. sępy jebane!
- boże, bałam się, że zauważył i to podniesie.
- ja też.
kurewskie życie.
człowiek od krzesła postanowił dziś się zabić jedząc zapiekanę, bo dlaczego miałby się nie przewrócić na krześle? no właśnie.
fakt ludzi mnie przeraził. notka miała być inna. stała się opisem sytuacji. nie mam dziś siły na głębsze przemyślenia. z racji nieaktywności, niespania, przesiedzenia połowy nocy z jasiem i natą. nie żyję... ale ludzie mnie przerażają. "Natalia, za chwilę zarzygam się naszą normalnością."
wszystko w porządku.
w porządku, w porządku. :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz