poniedziałek, 30 maja 2011

.

to był co najmniej dziwny sposób zakończenia tego dnia.
nie wiem czy dobry, chyba nie do końca.

to było tak, jakbyś po długim czasie znalazła lakier, który kiedyś uwielbiałaś. niestety, przestano go produkować na jakiś czas i powoli zapominałaś wśród nowinek o jego istnieniu. przypadkiem znajdujesz go w sklepie i bez zastanowienie kupujesz jeszcze raz. malujesz powoli i dokładnie paznokcie i się uśmiechasz, bo to kiedyś było dla ciebie tak strasznie miłe, tak strasznie piękne, lecz teraz to nie to samo, bo przecież już masz nowe ulubione lakiery, które leżą w niebieskim pudełku w szufladzie... ale tak sobie siedzisz i myślisz, że do tego koloru zawsze będziesz miała sentyment, bo przecież byłaś z nim w tylu miejscach, tyle razem przeżyliście. niesamowite uczucie. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz