nie wiem czy dobry, chyba nie do końca.
to było tak, jakbyś po długim czasie znalazła lakier, który kiedyś uwielbiałaś. niestety, przestano go produkować na jakiś czas i powoli zapominałaś wśród nowinek o jego istnieniu. przypadkiem znajdujesz go w sklepie i bez zastanowienie kupujesz jeszcze raz. malujesz powoli i dokładnie paznokcie i się uśmiechasz, bo to kiedyś było dla ciebie tak strasznie miłe, tak strasznie piękne, lecz teraz to nie to samo, bo przecież już masz nowe ulubione lakiery, które leżą w niebieskim pudełku w szufladzie... ale tak sobie siedzisz i myślisz, że do tego koloru zawsze będziesz miała sentyment, bo przecież byłaś z nim w tylu miejscach, tyle razem przeżyliście. niesamowite uczucie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz