wtorek, 31 maja 2011

kieszeń.















to niemożliwe, że pozwoliłam sobie nawet na chwilę zapomnieć. nawet to, że przez chwilę byłam kobietą z moskwy w sukience w matrioszki nie upoważnia mnie do tego, by móc choć na chwilę o tym zapomnieć. to chyba czas pomaturalnej depresji, za dużo tego wszystkiego, stanowczo. nie wiem co ja tu sobą w danej chwili reprezentuję. na pewno nie moskwę.
olu, stanowczo nadużywasz słowa: chwila.
n i e i n t e r e s u j e m n i e t o .

poniedziałek, 30 maja 2011

.

to był co najmniej dziwny sposób zakończenia tego dnia.
nie wiem czy dobry, chyba nie do końca.

to było tak, jakbyś po długim czasie znalazła lakier, który kiedyś uwielbiałaś. niestety, przestano go produkować na jakiś czas i powoli zapominałaś wśród nowinek o jego istnieniu. przypadkiem znajdujesz go w sklepie i bez zastanowienie kupujesz jeszcze raz. malujesz powoli i dokładnie paznokcie i się uśmiechasz, bo to kiedyś było dla ciebie tak strasznie miłe, tak strasznie piękne, lecz teraz to nie to samo, bo przecież już masz nowe ulubione lakiery, które leżą w niebieskim pudełku w szufladzie... ale tak sobie siedzisz i myślisz, że do tego koloru zawsze będziesz miała sentyment, bo przecież byłaś z nim w tylu miejscach, tyle razem przeżyliście. niesamowite uczucie. 




niedziela, 29 maja 2011

i kill you.

jestem człowiekiem znerwicowanym. nie wiem co będzie za kilkanaście lat, tzn. wiem, wiem. umrę na zawał. mój modem rzucony w złości o ścianę postanowił działać. został tylko ślad krwi na jego białym plastiku, ślad krwi mojej czerwonej ściany. najchętniej zrobiłabym to jeszcze raz. gula nie zniknęła. nie wiem skąd powstała. chyba z tej pierdolonej niczyjości, która dziś do mnie przyszła i postanowiła o sobie przypomnieć. zabolało. przekonywanie się na siłę, że jest inaczej - do niczego nie prowadzi. jest jeszcze gorzej. o wiele gorzej, bo ja chyba tego nie chcę. nie wiem.

mam ochotę kogoś zabić.

zawstydzamy.

lubimy zawstydzać. lubimy malować paznokcie, co wiąże się z tym, że lubimy zawstydzać. lubimy kupować warzywa i owoce, lubimy kalafiora, lubimy mówić o cellulicie, co wiąże się z tym, że lubimy zawstydzać. lubimy blackberry i sony. lubimy zawstydzać.

a ja? ja przed reinkarnacją byłam wróżką, naprawdę.