wybrałam, zdecydowałam. chcę tego, pragnę, jest tak cholernie idealne. bardziej idealne być nie może.
chcesz tego? chcę.
bez ambicji, grzechów, wstydu i lęku.
nie potrafię panować nad swymi palpitacjami, tak samo, jak nie potrafię panować nad wszechobecną w moim życiu naiwnością. to totalnie absurdalna głupota... jak mogłam wierzyć, że to będzie trwało dłużej niż cokolwiek innego. jak mogłam? a może wcale nie wierzyłam, dlatego nie jest to zawodem. to śmieszne, jak moje grzechy nazywam nie grzechami i próbuję ukryć je przed samą sobą. przed samą sobą oszukiwać, że to nie miało miejsca, ewentualnie że "to nie jest do końca tak". albo jest, albo nie. "tak lub nie" - obcowanie z prawdą to jedna z najbardziej skomplikowanych rzeczy na tym świecie. ten czwartek jest bardzo dziwnym czwartkiem. dobranoc.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz