myślę, że ja nawet nie chcę. nie chodzi tu przecież tylko i wyłącznie o zamiary.
tu nie ma zamiarów, nie ma chcenia. tu nie ma takiej potrzeby.
tu jest tylko i wyłącznie wielki strach i automatyczna samoobrona przed tym wszystkim.
automatyczne psucie sytuacji swymi humorami, byleby tylko nie było dobrze - nie było wspaniale. automatyczne porównywanie ciebie z wszystkimi innymi z wynikiem:
nie możesz być lepszy.
ewentualnie: to się i tak nie uda.
wiem. zdaję sobie sprawę, że to do niczego nie prowadzi.
bynajmniej... nie wierzę, że mogłoby. generalnie, owszem - jesteś inny niż cała reszta. tylko...
czy lepiej inny?
dziś stwierdziłam, że jestem obok tego wszystkiego. że nie żyję w tym wszystkim, choć czasem chciałabym. naprawdę chciała. życie w cyrku wcale nie jest miłe patrząc na dzieciaki biegające po łąkach, na psy biegające po drodze i na tą całą codzienność... nawet na te smutne pary. ja nie jestem w tym. ja jestem obok tego. stoję i oceniam. w cyrku.
sama nie wiem o co mi tak do końca chodzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz