wtorek, 3 maja 2011
thanks.
dziękuję Ci. dziękuję, że w chwili, w której najbardziej jesteś mi potrzebny - jesteś.
przecież właśnie o to w tym wszystkim chodzi - o partnerstwo, odrobinę wsparcia.
dziękuję ci więc, że jesteś przy mnie w tym wielkim stresie, który ja również przeżywam. wiedząc, że mogę zadzwonić do Ciebie i powiedzieć: "jeej, boję się..." Ty odpowiesz: "nie ma czego, przecież wszystko musi być dobrze". a ja Ci uwierzę, bo przecież nic innego mi nie zostanie. kojąco to wszystko na mnie działa. nie wiem, co bym zrobiła, gdyby nie Twoje dobre słowo. przecież naprawdę, panicznie boję się jutra...
Ty jesteś, choć nie obok, gdyż wiem, że nie możesz.
Ty jesteś i mówisz, że będzie dobrze. ja wierzę.
tego właśnie mi trzeba.
LOS SIĘ DO MNIE UŚMIECHNĄŁ... SZKODA TYLKO, ŻE TEN UŚMIECH BYŁ IRONICZNY.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz