bardzo lubię powroty do domu przez las. zwłaszcza nie samotne. dziś towarzyszył mi mężczyzna w średnim wieku. jednak ja - nie lubiąc się czołgać wśród drzew wyprzedziłam go. po pięciu kilometrach postanowiłam wybadać teren i odwrócić się... nie było go. była za to czarna plaga owadów, pozdrawiam moje przerażenie.
już wiem dlaczego żyję w bunkrze... na wypadek, gdyby mój brat miał ochotę porzucać poduszkami w swój żyrandol. właśnie dlatego żyję w bunkrze.
o co mi chodzi? czy to strach, czy to włączenie automatycznej samoobrony? piwodziałająceusypiająco.
wrrrrrrrrrr.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz