misiaki, jakże ta pogoda wpływa nastrojowo na mój organizm. jedyne co w nim siedzi, to były chłopak mojej kingi, którego odnalazła w łaźni pańskiej, ooo taaak!
cały świat to jedna, wielka palarnia. wszyscy ludzie to jedni, wielcy jaracze. dlatego też... nie pozwól...
jestem szczęśliwa. tak chyba można nazwać obecny stan mojego umysłu. szczęście przepływa z góry do dołu dotykając pieszczotliwie każdej części mojego ciała - łaskocząc delikatnie. to bardzo miłe łaskotki. chyba nigdy nie były one tak miłe, jak teraz. nawet im się w dupach poprzewracało.
jednak nie potrafię tak szybko zamknąć tego wszystkiego, choć dziś uświadomiłam sobie, że to j u ż 6 miesięcy! niesamowite. wydawałoby się, że to było wczoraj... nie wiem, jakim cudem tak dzielnie to przeżyłam. ach, wiem, po prostu te sześć miesięcy było jednym, dłuuuuuuuuuuugim dniem z niekończącą się historią. tak dość monotonnie aż do zarzygania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz