środa, 23 marca 2011

nie wiem, ja nie mam recepty na szczęście.

ach, jaki to miał być miły post na temat dzieciństwa, rycerzy, snów i innych słodziaśnych rzeczy.
i co? i gówno.

nie wiem jak można, lecz Ty zapewne wiesz. nie wiem, co to ma być, ale nat. wie, żeś niezły agent. nie podoba mi się to, co obecnie jest między nami. nic mi się nie podoba. zamiast kurwa zająć się czymś meeegaaaa inteligentnym ja siedzę i prawie walę głową o ścianę, cóż by tu zrobić, by było dobrze. i cokolwiek bym nie zrobiła i jak bardzo bym się nie starała jest dobrze przez kilka dni, no dobra - nawet do miesiąca, a potem się chrzani. wszystko bym oddała, by być obok Ciebie i móc przetłumaczyć Ci to wszystko 'z polskiego na nasze'.
blokujesz mnie, by za pięć minut odblokować. tak, to wszystko ma swój sens, a ja mam:
chyba czeka mnie jakieś wypracowanie na ten temat, jeżeli powiesz trzy słowa, które nie przypadną mi do gustu bo w ten sposób nie będziemy się bawili.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz