ostatnio bardzo wyraźnie dotknął mnie problem otaczającego nas świata, a mianowicie tego, co faceci mają w swym mózgu (o ile w ogóle są szczęśliwymi jego posiadaczami).
kobiety od lat powtarzają, że mężczyznom tylko jedno w głowie.
naprawdę miałam nadzieję, że nie wszystkim, że nie tylko to... myliłam się, a bynajmniej na ową chwilę tak mi się wydaje. bardzo wyraźnie mi się wydaje.
wszelakie pomysły ze spustami, bądź "fuck friend" są nie tylko przerażające! są do tego wszystkiego jeszcze obrzydliwe. nie wyobrażam sobie nie związku z seksem. myślałam, że mam bujną wyobraźnię, ale nie, nieee, wy macie większą i co najciekawsze - wcale wam jej nie zazdroszczę.
naprawdę mam ochotę poznać miłego chłopca, któremu będzie w głowie choć odrobinę coś innego niż współżycie z byle kim. byleby włożyć, zaspokoić swe zacne prącie i być szczęśliwym bo? ZASPOKOJONYM. czegoż więcej do szczęścia potrzeba?
oczywiście, zgadzam się z tym, że gdyby mężczyzna w ogóle nie myślał o seksie, to byłoby dziwne. oczywiście, zgadzam się również z tym, że cholernie uogólniam, ale to nic.
słowo, które ostatnio słyszę z ust niezidentyfikowanych chłopców to: seks, seks, seks.
a gówno i tak jest odpowiedzią na wszystko.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz