GIVE ME SOME FISH, please.
dziś dokonałam nie lada odkrycia. budzik, który ustawiony jest na godzinę 07:00 i którego za żadne skarby świata nie da się wyłączyć - nadal dzwoni. słyszałam go dziś, gdy musiałam wstać do mamy. to doprawdy zadziwiające, jego dźwięk mnie w ogóle nie rusza. myślałam, że po prostu ktoś postanowił zrobić z nim porządek. okazuje się, że nie.
bezsensownie. totalnie bezsensownie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz