nienawidzę słomianego zapału. momentu, w którym wszystko to, co pragnęłam zrobić - gaśnie.
nie mogę pozwolić sobie na gaśnięcia. jeszcze niedawno, niczym wczoraj, było dwa lata temu.
tyle zaniedbałam, tyle straciłam, tyle przekreśliłam. nie wiem, czy spisałabym to wszystko, czy dałabym radę.
o połowie rzeczy na pewno zapomniałabym, z czystego roztargnienia. następnych kilka nie chciałabym nazywać, ponieważ wywołują u mnie palpitację serca. za niektóre mi wstyd, a jeszcze za innymi niesamowicie tęsknię. nikt mi tego nie zabierze.
jest mi lepiej. już prawie jutro. mój zgorzkniały po 13h pracy umysł zaczyna usypiać. już prawie wspaniale.
to nie tak, że nie jestem szczęśliwa. zawsze łatwiej było mi pisać o tych mniej tęczowych rzeczach.
niewątpliwie motyw kwiatowy, to ostatnio jeden z moich ulubionych motywów. idzie wiosna!





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz